Ostatni w sieci huczało od wściekłych fanów, którzy żądali o odsunięcie nazwiska The Fabulous Moolah’i od Battle Royalu kobiet na WrestleManii z powodu jej przeszłości. WWE posłuchało i zlikwidowało jej nazwisko z karty.

Jeśli nie jesteście zapoznani z tą sprawą to tutaj oraz tutaj znajdziecie poprzednie posty na ten temat.

Jednakże teraz do głosu doszła spora ilość jej dawnych uczennic, które stają w jej obronie. Niedawno na The Matt Riviera Show pojawiło się kilka byłych zawodniczek, które domagają się, aby Moolah dostała szacunek, na jaki według nich zasługuje.

Wypowiedź byłej mistrzyni kobiet WWF Leilani Kai, którą widać na zdjęciu powyżej, szczególnie mnie zainteresowała. W tym wywiadzie Kai powiedziała, że Moolah nigdy nie dała im narkotyków, oraz że uważa ją za wielką legendę. Jest to zaskakujące, biorąc pod uwagę fakt, że kilka lat temu Leilani wyjawiła historię o tym, jak Moolah podała jej i innym dziewczynom fałszywe informacje dotyczące zakończenia pojedynku, co ostatecznie zabiło dywizję drużynową kobiet w WWF w latach osiemdziesiątych.

Reszta również zaprzeczyła pogłosom, że Moolah dawała im narkotyki, czy kazała im uprawiać seks z promotorami. Wszystkie również broniły fakty, że zabierała im dużą część wypłaty. Twierdzą, że skoro podpisały z nią kontrakt, to wiedziały, na jakie warunki się godzą. Nie zrobiłyby tego, gdyby nie chciały.

Ewidentnie są tutaj dwie strony medalu. Są zawodniczki, które stoją po stronie swojej trenerki oraz takie, które miały inne doświadczenia. Osobiście najbardziej zszokowało mnie wyznanie Leilani.

Jeśli chodzi o to, czy te wywiady coś zmienią w decyzji WWE, to jest to bardzo wątpliwe. Gdyby ponownie okrzyknęli Battle Royal jej imieniem, fani dopiero by ich zlinczowali. Wciąż wiele osób uważa ją za niegodną tego uznania, z czym się zgadzam.