Kilka dni temu na Twitterze zawrzało od wymiany zdań pomiędzy byłą Impact Wrestling Knockouts Champion Sienną a obecną gwiazdą 205 Live Markien Andrewsem. Z czasem do dyskusji dołączyli się inni zawodnicy jak Velvet Sky, Bubba Ray Dudley, Gail Kim oraz wiele innych ludzi z tego biznesu.

Na jaki temat była prowadzona ich bardzo cywilizowana dyskusja? Sienna w jednym ze swoich wpisów wyśmiała osoby, które płacą za swoje własne bilety samolotowe, kiedy są zaproszeni do jakiejś organizacji, aby tam wystąpić. Zazwyczaj na scenach niezależnych to promotor, który zajmuje się federacją, płaci za podróże zawodnika. Jednak istnieją osoby, które sami ponoszą wszystkie związane z tym wydatki.

Jej wypowiedź prędko spotkała się z oburzeniem ze strony fanów. Sienna wytłumaczyła im w pierwszym wpisie, że gdyby zawodnicy nie zgadzali się na ponoszenie tych kosztów lub obniżenie swoich wypłat, promotorzy nie mieliby wyjścia i musieliby zapłacić więcej, jeśli chcieliby zorganizować porządne show. Osoby, które zgadzają się na mniejszą wypłatę, odbierają pracę tym, którzy cenią swój wysiłek i żądają określonej (wyższej) sumy.

Mark Andrews nie zgodził się z nią. Wytłumaczył, że dzięki temu on i niektórzy z jego znajomych odnieśli dzięki temu sukces, ponieważ zainwestowali w bilety. Uważa to za część tego zawodu. Sienna spytała się go, co wtedy z ludźmi, których nie stać na ten złoty bilet oraz czy, gdyby kobieta przespała się z promotorem, to też byłaby to część zawodu. Jeśli ktoś obniża poprzeczkę, to obniża ją również dla kolegów z branży.

Mark nie był zachwycony z tym że porównała to, do robienia kariery przez łóżko. Sienna twierdzi, że jest to istotna analogia. Nie wszystko jest usprawiedliwiane tym, że ewentualnie odniesie się sukces. Oba czyny są inne, ale łamią tę samą zasadę. Zgadzanie się na gorsze warunku jest bardzo powszechne w tym biznesie, ponieważ nie ma żadnego związku. Problemem są ludzie, którzy powinni zainwestować w dobry strój, w siłownię oraz powysyłać kilka filmików do promotorów. Parę razy im się odmówi i stają się zdesperowani.

W tym momencie Gail wmieszła się w dyskusję i powiedziała, że przez opłacania kosztów podróży, wiele promotorów wykorzystuje innych zawodników.

W ostatnim wpisie na ten temat (a przynajmniej w przypiętym tweecie na swoim profilu) Sienna napisała:

Powtórzę mój oryginalny argument skoro tak dużo osób wmieszało siebie i swoje przypadkowe scenariusze. Jeśli tak to umywam od tego ręce. Cieszy mnie to, że tak dużo ludzi to zrozumiało, ale wciąż mamy dużo rzeczy do zrobienia. Jeśli to pomoże przynajmniej jednemu aspirującemu zapaśnikowi, to jest to tego wartę.

Kupienie sobie biletu do innego kraju, aby tam żyć lub ćwiczyć jest czymś zupełnie innym od tego, o czym mówiłam przez ostatnie kilka dni, więc proszę, oszczędźcie mi tych przykładów. Jest to również nieistotne to, czy komukolwiek przyniosło to sukces. Wiele sławnych ludzi zrobiło niegodziwe rzeczy, aby dostać się tam, gdzie są; to nie znaczy, że ja bym je zrobiła albo doradziła komuś, żeby tak postąpił.

Wiem, że wszyscy lubią historię słabeuszy i patrzycie na te osoby, jak na pionierów, ale oni szkodzą biznesowi. Nie obchodzi mnie to, czy się zgadzacie, czy nie; widziałam to na własne oczy. Właśnie dlatego wiele osób ma trudności z zarobieniem jakichkolwiek pieniędzy na scenach niezależnych. W przeszłości to była faktyczna praca nawet dla jobberów. Teraz większość osób nie może zarabiać w ten sposób, ponieważ promotorzy dają darmowe przepustki zdesperowanym osobom. Dlaczego mieliby zapłacić za twój bilet, skoro osoba, z którą trenowałeś, zapłaciła za swój własny bilet?

Miałam farta, że udało mi się wybić. Chcecie wiedzieć, jak mnie zauważono? Moi współpracownicy za mnie poręczyli. Były pisarz z Impact, który nigdy nie widział mnie na oczy, zaobserwował mnie na Twitterze i polubił to, co robię. W ten sposób załatwiłam sobie bilet (kupiony przez Impact) na mój tryout. Nie mówię Wam, żebyście siedzieli na tyłkach, bo ja zdecydowanie tego nie robiłam. Jednakże w tym społeczeństwie napędzanym przez media społecznościowe, nie widzę porządnych wymówek na to, dlaczego ktoś nie jest dostrzegany.

Podsumowując i wracając do mojego pierwotnego wątku (zanim ludzie zaczęli gadać o sobie):

Jeśli aktywnie pracujesz jako zapaśnik (czyli nie tylko trenujesz) i płacisz za swój bilet, aby wystąpić na gali, to nieświadomie zabierasz pieniądze z kieszeni swoich współpracowników poprzez obniżanie stawki, którą mają z promotorem (i jeśli w dodatku mówisz swoim znajomym, że to oni zapłaci za twój bilet, jesteś po prostu jednym z najgorszych).

Mam pasję dla tego pokręconego biznesu, która mówi mi, że będę jego częścią do końca życia w jakimś aspekcie. Moją nadzieją jest zrobieniem go korzystniejszym dla przyszłych pokoleń. Musimy dotrzeć do miejsca, gdzie żaden wrestler nie powinien ponosić swoich kosztów. Niszczymy nasze ciała dla sztuki, ale pomimo tego zgadzamy się na gorsze wynagrodzenia niż kaskaderzy. Chociaż istnieją osoby, które są obrażone na mnie, bo wypowiedziałam się na ten temat: walczę też dla ciebie i nawet o tym nie wiesz”.

Podsumowując, jeśli zamierzacie być zapaśnikiem, to nigdy nie płaćcie za własne bilety samolotowe. Sienna ma rację. Wrestlerzy muszą wspierać siebie nawzajem dla dobra tego biznesu. #PinkiesUp

Reklamy