WWE od kilku lat przedstawia w swoim produkcie movement, który lubi nazywać Rewolucją Kobiet. Obrazują go poprzez dawanie kobietom więcej czasu antenowego oraz okazje na występowanie w walkach, których wcześniej nie miały (Royal Rumble Match, Money In The Bank itp.). Jednakże wszystko wskazuje na to, że prawdziwa rewolucja ma jeszcze sporą drogę do przebycia.

Nie mówię tutaj, o lepszych storylinach, czy porządniejszym bookowaniu gwiazd, ale o czymś, co możemy również zauważyć w każdym innym zawodzie na całym świecie – równej płacy.

Niedawno Islandia stała się pierwszym krajem na świecie, gdzie płacenie mężczyznom więcej niż kobietom, za wykonywanie tej samej pracy w firmach, gdzie znajduje się dwadzieścia pięć lub więcej pracowników, stało się obowiązkowe. Ja, który przez ten cały czas żyłem w świecie, gdzie równa płaca jest czymś normalnym, byłem zszokowanym tą informacją. Jako nastolatek z bardzo niewielkim doświadczeniem życiowym nie miałem pojęcia, że moja siostra może zarabiać mniej niż jej kolega z biurka naprzeciw.

Jednakże wrestling to dziwny świat, zwłaszcza pod względem biznesowym. Nie ma tutaj rozmów o pracę, nie trzeba dostarczać CV, a zawodnicy w dawnych czasach często występowali na umowę składającej się z uściśnięcia dłoni. Skoro kobiety kilka wieków temu były przedstawiane jako specjalne atrakcje, a nie standard na każdej gali wrestlingu, nie dziwiło mnie to, że ich wypłaty są mniejsze.

Była mistrzyni, Hall of Famerka i jedna z najlepszych gwiazd swojego pokolenia niezależnie od płci Alundra Blayze wciąż pamięta, jak na początku swojej kariery rzuciła szkołę dla pielęgniarek, ponieważ czuła, że bycie w ringu jest dla niej drugą naturą. Jej promotor po raz pierwszy zapłacił jej po około czterech latach walczenia na scenach niezależnych i jej pierwsza wypłata wynosiła pięć dolarów. Tak wyglądało typowe życie wrestlera. Należało rzucić wszystko, oddać się temu stylowi życia, ciężko pracować i być cierpliwym.

Kiedy wkroczyliśmy w dwudziesty pierwszy wiek, sprawa wypłat dla kobiet wciąż nie wyglądała kolorowo. Sama Alundra wielokrotnie kłóciła się z Ericiem Bischoffem podczas jej pobytu w WCW, ponieważ nie wypłacał im uczciwej kwoty.

Nawet kilka lat później pionierka dywizji Knockouts w TNA Gail Kim była zmuszona odejść z organizacji w dwa tysiące ósmym roku, ponieważ nie chcieli dać jej podwyżki. Było to szczególnie zadziwiające, ponieważ wtedy TNA była postrzegana jako organizacja, która troszczy się i szanuje wrestling kobiet. Niestety, jak się później dowiedzieliśmy, ich zawodniczki, które często występowały w najbardziej oglądanych segmentach na Impact i sprowadziły kompletnie nową widownię do ich produktu, dostawały mniej niż panie od makijażu. Z tego, co wiadomo, parę innych osób opuściło dywizję Knockouts na przestrzeni lat właśnie z tego samego powodu.

Ale te historie mówią o zeszłym wieku oraz o zeszłej dekadzie, czyli sprawy teraz na pewno wyglądają lepiej, zwłaszcza w WWE, którzy przy każdej okazji jaką mają, krzyczą o rewolucji kobiet, prawda? Nie. Niestety nie.

W dwa tysiące piętnastym roku ten temat poruszyła AJ Lee, kiedy na Twitterze zdemaskowała jednego ze swoich szefów Stephanie McMahon jako hipokrytę. Było to niezwykle szokujące posunięcie ze strony Lee, która jak się potem okazało, odeszła z organizacji kilka tygodni po napisaniu wspomnianych wiadomości.

Aktorka Patricia Arquette na gali rozdania Oskarów w tamtym roku wygłosiła poruszającą przemowę na temat równej płacy i równych prawach dla kobiet. Stephanie, która nigdy nie przepuści okazji, aby pokazać siebie w dobrym świetle, podziękowała Arquette za jej słowa, za walkę na rzecz wszystkich kobiet oraz za użycie swojego głosu. W odpowiedzi na te podziękowania AJ postanowiła użyć swojego głosu i przypomniała Stephanie, że jej zawodniczki mają rekordowe sprzedaże produktów dla fanów oraz wiele razy wystąpiły w najwyżej oglądanych segmentach, lecz wciąż dostają niewielki ułamek pensji i czasu antenowego ich kolegów z pracy. Stephanie nie pozostało nic, jak ugryźć się w język i podziękować AJ za jej opinie.

Podobne przemyślenia do tych od Lee ma Gail Kim, która w zeszłym tygodniu wyraziła swoją opinię na temat Stephanie również na Twitterze. Wierzy, że Stephanie mogła od dawna walczyć na rzecz kobiet w organizacji, gdzie znajdowała się i wciąż znajduje się na wysokiej pozycji i zastanawia się, gdzie była, gdy ona walczyły w walkach na poduszki oraz występowały w strojach kąpielowych.

Czy odważny tweet AJ jednak coś zadziałał? Najwyraźniej nie.

Dopiero kilka miesięcy temu w sieci pojawiły się informacje, że mistrzynie obu show zostały przeniesione do pierwszej klasy, gdzie dawno znajdowali się męscy mistrzowie. W zeszłym miesiącu była makijażystka oraz dobra koleżanka kilku zawodniczek z WWE Stella Kae poruszyła ten temat na Twitterze.

Zastanawia się, czy WWE poruszy kiedyś sprawę równej płacy, o której teraz jest tak głośno za sprawą historii z Michelle Williams i Markiem Wahlbergiem, którego wynagrodzenie było o osiem razy większy od tego, które otrzymała Michelle za film Wszystkie pieniądze świata. Przypomniała również, że najwyższa pensja kobiety w WWE wynosi czterysta tysięcy dolarów za zeszły rok, podczas gdy najwyższa pensja mężczyzny wynosi dwanaście milionów dolarów. Słyszała też plotki, że mężczyźni w NXT zarabiają więcej niż kobiety na głównym rosterze, gdy podczas panie ze szkoły treningowej zarabiają zaledwie czterdzieści pięć tysięcy na rok. Zatem prorewolucyjne WWE, które ile się da wtyka nam w tyłki swoją postępowość, nie płaci swoim kobietom tyle, co mężczyznom za wykonywanie tej samej pracy.

Zdaniem Stelli rewolucja w ogóle się nie zaczęła, a ja z przykrością przyznaję jej rację. Mam również nadzieje, że WWE nie przestanie być prorewolucyjne, kiedy przestanie to być trendy. 

Reklamy