Na jednym z ostatnich edycji Talk Is Jericho specjalnym gościem była obecna gwiazda GFW i Lucha Underground Taya Valkyrie.

Jednym z ciekawszych tematów, które zostały poruszone, była krótka przygoda z WWE, która dobiegła końca, zanim mogła się porządnie zacząć. Sytuacja, o której Taya wypowiada się poniżej, miała miejsce w 2011 roku (według Wikipedii).

Mało znanym faktem o mnie jest to, że siedem miesięcy przed tym, jak pojechałam do Meksyku, zaoferowany mi kontrakt z WWE. Przeszłam przez wszystkie etapy, czekałam na wyniki testów medycznych i wtedy zadecydowali, że mnie nie zatrudnią, więc tak właściwie do dzisiaj nie znam powodu. […] Wzięli mi kontrakt sprzed nosa. Uznali, że już mnie nie chcą. Rzecz jasna byłam bardzo zdenerwowana.

Był to dla mnie bardzo traumatyczny moment, ponieważ miałam wszystko. Myślałam sobie <<O mój Boże! To się wydarzy! Zrobię to!>>. Wtedy wszystko zniknęło. Wciąż nie wiem, co tak naprawdę się wydarzyło. Nie mam do nich urazy. Nie jestem dalej zła, ponieważ prawdę mówiąc, doprowadziło mnie to do tego miejsca, gdzie jestem dzisiaj, więc to wszystko nie ma znaczenia! Znałam Tedy’ego Harta, który skontaktował mnie z Konnanem, ponieważ nie chciałam zostać w Calgary. Czułam się zażenowana […] Ludzie o tym wiedzieli, ponieważ odeszłam ze swojej pracy, ze swoich kilku prac. Pracowałam jako trener osobisty i byłam barmanką w weekendu, więc musiałam odejść z moich obu prac, zrezygnowałam z mieszkania i sprzedałam samochód.

W tym samym momencie działo się tak wiele rzeczy i nagle nie miałam nic. […] Powiedziałam sobie <<Wiecie co? Chrzanie to. Zrobię to, co będę musiała, aby dotrzeć do tego momentu>>. Wtedy skontaktowałam się z Konnanem. Pojechałam do Meksyku na miesiąc, półtora miesiąca i w końcu zostałam tam. Spędziłam tam prawie pięć lat”.

Reklamy