Raport tygodnia (26.06 – 02.07.2017): Tworzenie historii

W tym tygodniu kilkukrotnie widzieliśmy, jak historia tworzy się na naszych oczach i to nie tylko w WWE, które ma za sobą bardzo ważny okres. Na każdym z głównych show to walka kobiet była właśnie main eventem. Po raz pierwszy w historii zobaczyliśmy coś takiego. Jednak przyjrzyjmy się całemu tygodniowi krok po kroku.

Monday Night Raw: Storyline z Alexą Bliss oraz Nia’ią Jax sprawił, że Nia wypadała na trochę naiwną i głupią, ponieważ przez jakiś czas nie widziała, jak jest manipulowana. Na szczęście to wszystko się skończyło. Wygląda na to, że ich przyjaźń na dobre się zakończyła. Nie widzę sensu w tym, aby Nia po tym Raw trzymała się z Alexą. Chyba że chcę wyjść na jeszcze większą naiwniaczkę.

Odbył się Gauntlet Match o miano pretendentki, który był tego, co Jax potrzebowała. W rzeczywistości coś takiego powinno się wydarzyć jakiś rok temu. Nia naprawdę tego potrzebowała. Wyglądała potężnie pomimo tego, że przegrała. Zmiażdżyła Bayley, Emme, Dane Brooke i Mickie James. Sposób, w jaki została potraktowana Dana, ani trochę mi nie przeszkadza. Jej kariera nie została przez to bardzo skrzywdzona, a postawiło to Jax w dobrym świetle. Żałuje, że Emma nie wytrzymała trochę dłużej. Najwyraźniej WWE nie ma żadnych planów na jej push.

Niewiarygodnie ucieszył mnie moment, kiedy Bayley została wyeliminowana. Bałem się, że WWE postanowi odbudować ją tą walką w oczach publiczności. Prawda jest taka, że Nia potrzebowała tego o wiele bardziej niż ona. Aż wstyd się przyznać, że pod koniec tego pojedynku byłem tak bardzo zainwestowany w pojedynek na Raw. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz walka od zawodniczek na Raw sprawiła mi tak wielką przyjemność. Sasha Banks i Nia opowiedziały wyśmienitą historię. Banks próbowała zapiąć Bank Statement na tyle różnych sposobów, że na końcu odklepanie Nia’i wyglądało wiarygodnie. W dodatku ten pojedynek sprowadził Sashe na odpowiednie tory. Jej feud z Alicią był przez wielu postrzegany niemalże jako kara. Ona również potrzebowała tego zwycięstwa.

Ocena show: 8/10

Tuesday Night SmackDown: Powtórki z rozrywki nie zawsze są przyjemne. Ta na szczęście taka nie była. Mówię o Money In The Bank Matchu, Lana vs.Naomi to inna sprawa. Starcie o walizkę podobało mi się bardziej niż to pierwsze, sam nie wiem dlaczego. Wydawało mi się, że panie lepiej wykorzystały czas, który dostały. Zauważyłem, że wiele ludzi było pod zachwytem Taminy, trudno mi powiedzieć dlaczego. Dla mnie nie pokazała w tej walce czegoś, czego już wcześniej nie widziałem. Kamień spadł mi z serca, kiedy Carmella wygrała. Gdyby znowu została obrabowana ze swojego sukcesu, to tego byłoby za wiele. Jej moment trwa. Mam nadzieje, że rozpocznie jakiś feud z Becky Lynch albo, że zobaczymy jej walkę z Jamesem.

104_SD_06272017ej_2164--0956c684ed6a1abe3993bf929a6a3294

Co do walki o tytuł kobiet to nie jestem pewien, co którakolwiek z uczestniczek z niego zyskała. Lana została z łatwością pokonana już w swoim drugim pojedynku, a Naomi takie pojedynki też nie służą. Wiem, że celem tego było zbudowanie rewanżu, ale czy jest on aż tak potrzebny? Być może Rusev lub ktoś inny pomoże Lanie jutro wygrać. Jeśli Naomi faktycznie straci swój tytuł po czterech miesiącach, to fani zjedzą Lane żywcem. Miejmy nadzieje, że WWE nie wpadło na ten pomysł.

Również na show pojawiła się Maria Kanellis ze swoim mężem. Wciąż nie jestem w pełni przekonany do ich gimmicku i tęsknię za ich postaciami z TNA. Jednak dalej nie wygłosiłem na nich ostatecznego wyroku.

Ocena show: 8/10

Women Of Honor Wednesday: Przez jakiś czas nie oglądałem WOH z dużą uwagą. Feud Kelly Klein z Deonną Purrazo nie bardzo mnie interesuje. Deonna jest dla mnie niezwykle nieciekawa. Wydaje się taka…banalna? Pamiętacie ten segment, kiedy Charlotte mówiła, że Bayley to po prostu Bayley? Deonna to po prostu Deonna. Nie płakałbym, gdyby jej nie było.

Jenny Rose jest dalej wciekła na Mandy Leon za to, że przypadkowo uderzyła krzesłem i panie wkrótce zmierzą się ze sobą w walce jeden na jednego. Prawie niepokonana Kelly twierdzi, że jej rekord wciąż trwa, ponieważ do dzisiaj nikt jej nie przypiął i nie sprawił, że odklepała. Nic się nie zmieniło oprócz tego, że jest bardziej wkurzona niż wcześniej. Zawalczy z Karen Q i Deonną w Triple Threat Matchu.

Zanim Leon zawalczyła ze swoją koleżanką, musiała zmierzyć się z debiutującą Stacy Shadows, której maska dosyć mnie przeraziła. Stacy zdecydowanie ma interesujący wizerunek. Jej praca w ringu nie zgrała się dla mnie z jej gimmickiem, ale podobało mi się to, co pokazała. Jej przyimek, The Midwest Slayer (Zabójca Środkowego Zachodu) też przypadł mi do gustu. Mandy wygrała po wykonaniu Roll Upu. Leon potrzebuje trochę więcej pracy w ringu. Nie wiem, od ilu lat walczy Stacy, ale zdecydowanie była lepsza.

Ocena show: 5/10

Lucha Underground: Najbardziej znaczącą rzeczą, która wydarzyła się w tym tygodniu, w tej organizacji był pojedynki Tayi dzięki, któremu zakwalifikowała się do drugiej rundy The Cueto Cup i ma szansę na wygrania Lucha Underground Championship. Dziwacznie było obserwować, jak publika ją dopinguje dla odmiany.

Ocena show: 5/10

DDCw9xCUMAEOidk

NXT: Pierwszą rzeczą, która strasznie mi się podobała była scena, która pokazywała, jak Asuka przyjeżdża na arenę i Nikki Cross skacze jej na maskę samochodu. Z jakiegoś powodu zacząłem się głośno śmiać. Gimmick psychopaty Nikki naprawdę jej pasuje. Ten pojedynek był jej wielkim momentem. Pokazała, co tak naprawdę potrafi. Niektórzy po tej walce domagają się, aby to Cross pokonała Asuke, a nie Ember Moon. Pożyjemy, zobaczymy. Sama walka była niesamowita. Nie należy do jednej z mojej ulubionych, ale pokazała obie zawodniczki jako niezniszczalne bestie. Good job.

Ocena show: 8/10

Impact Wrestling: Mam jeden problem z tym show. Wiem, że TNA (a raczej GFW) chciało przedstawić Sienne jako prawdziwe zagrożenie przed jej walką o tytuły z Rosemary, lecz byłoby bardziej zjawiskowo, gdyby Rosemary po raz pierwszy przegrała właśnie na Slammiversary, a nie na zwyczajnym odcinku Impact. Six Person Mix Tag Team Match nie był czymś niezwykłym. Widziałem lepsze, ale całkiem nieźle sobie poradzili jak na tę małą ilość czasu, który dostali. Nie jestem w pełni przekonany co do face turnu Rosemary. Ona jest popularna wśród publiczności, ale lepiej byłoby, gdyby została czarnym charakterem.

Podpisywanie kontraktu było krótkie i zwięzłe. Podobało mi się to, jak zgrali te wszystkie podpisywania w jeden segment. Zazwyczaj mają tendencję do trwania za długo. To było szybkie i efektywne. Śmieje się za każdym razem, kiedy Rosemary nazywa Sienne kobiecym skunksem.

Ocena show: 5/10

Mae Young Qualifier: Okazyjnie w tym tygodniu dostaliśmy walkę kwalifikującą do turnieju Mae Young Classic. Biedna Aliyah została zmiażdżona przez Biance Belair, która bardzo mi zaimponowała. Jak na kogoś, kto robi to przez krócej niż rok, to wyglądała dobrze. Musi popracować nad sprzedawaniem ruchów. Jej strzał z bicza mnie przeraził. Nie zdziwię się, jeśli uszkodzi kiedyś komuś oko. Szkoda mi Aliyahi. Prawie nic nie pokazała w tej walce, a stać ją na zdecydowanie więcej. Jest bardzo atletyczna, ale nie może znaleźć jakiegoś gimmicku, który by do niej pasował. Jeśli ją zwolnią w ciągu najbliższego roku, to nie będę zszokowany. Jets utalentowana więc poradzi sobie gdzieś indziej.

Ocena show: 4/10

maxresdefault

Slammiversary XV: Było to show upamiętniające 15 rocznicę istnienia tej organizacji. Bardzo całkiem dobre. Rosemary i Sienna odwaliły dobry pojedynek i pamiętne wejścia. Nie podobały mi się interwencje Laurel, ten moment, kiedy Allie ją ścigała z kijem, w zupełności wystarczał. Chwila, kiedy Sienna uderzyła rywalkę tytułem w głowę, był wykonany perfekcjonalnie. Sposób, w jaki Rosemary to sprzedała, szok Sienny na twarzy, kiedy odkopała, wszystko w tej sytuacji było genialne. Przegrana The Demon Assassin mnie zaskoczyła, ale może GFW ma jakiś plan na feud z Gail Kim lub Allie. Byłem przekonany, że Rosemary wygra i będzie kontynuowała swój feud z Gail. Najwyraźniej planują coś innego.

Zakończenie pojedynku też mi się nie podobało. Zablokowanie trucizny i oparzenie oczów demona było fantastyczne, ale dlaczego Rosemary odklepała? Przez to wypadła na słabą. Powinni albo zabookować zakończenie, w którym mdleje lub, w którym Sienna wykonuje AK-47. Nie wiem, co zrobią teraz ze zunifikowanymi tytułami. Mam nadzieje, że nie będzie to nudne.

Full Metal Mayhem Match był przyjazny dla oka. Alisha i Angelina Love bardzo dobrze sobie poradziły. Nie mam dużo do powiedzenia na temat tego pojedynku, był bardzo dobrym, ale coś czuje, że jeszcze się nie zakończył. Martwię się o Diamante. Jest znana z wykonywania różnych akcji w ringu z mężczyznami, ale w kwietniu doznała kontuzji łokcia. Na tej gali coś stało jej się z jej kolanem, kiedy zadała proste kopnięcie w brzuch. W innych momentach wykonuje nieziemskie ruchy, ale musi przemyśleć to, jak się rusza, bo łapanie dwóch kontuzji w tak krótkim czasie, nie rokuje dobrze na przyszłość.

Ocena show: 7/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s