Kobiety ze świata wrestlingu nie przestają dzielić się swoimi trudnymi przeżyciami. Trzykrotna Divas Champion AJ Lee napisała na swojej stronie swoją historię bycia chorą na chorobę afektywną dwubiegunową.

W swojej wypowiedzi zatytułowanej „Silence, Interrupted” AJ tłumaczy czym jest jej choroba oraz jak nauczyła się postrzegać ją jako swoją zaletę, a nie wadę. AJ napisała:

Zawsze wierzyłam, że „szalony” to było złe słowo. Politycznie niepoprawne. Niewrażliwe. Obraźliwe. Taboo. Jako dziecka raz lekceważąco użyłam tego słowa by opisać walkę mojej rodziny z chorobą psychiczną i w odpowiedzi dostałam skandaliczne spojrzenia. Jak tak swobodnie mogłam mówić o czymś poważnym? Jaka niegodziwa dziewczyna mogłaby żartować o czymś tak tragicznym? Wiec usunęłam to słowo z mojego słownika. Wytrenowałam siebie by się go bać, by się go wstydzić.

Społeczeństwo powiedziało mi, że choroba psychiczna to brzemię, które należy nosić uroczyście i co najważniejsze, po cichu. W ciszy członkowie rodziny próbowali i polegli by dokręcić swoje bardzo poluzowane śruby. Oraz w ciszy stałam kiedy choroba pożerała osobę, którą kochałam najbardziej. Bycie cichym nigdzie nas nie zaprowadziło. Ignorowanie problemu tylko pomogło nam rozdmuchać jego płomienie. I właśnie kiedy zaczynałam rozumieć do czego ta choroba jest zdolna, ona przyszła po mnie.

Zostałam zdiagnozowana z chorobą afektywną dwubiegunową kiedy zaledwie skończyłam być nastolatką. Tak jak oliwkowy kolor skóry i gąsienicowe brwi, najwyraźniej była ona w mojej rodzinie.

Z definicji, jest to choroba psychiczna charakteryzująca się zmiennymi okresami szału i depresji. W mniej naukowym sensie, jest ona prawdziwym dupkiem. Ta choroba odbiera osobie kontrolę. Ci naznaczeni doświadczają niespodziewanego i nieusprawiedliwionego wzlotów adrenaliny, paranoi i lekkomyślności oraz upadki, które zawierają ataki paniki, nieopanowany płacz i przytłaczającą spiączke. Serce, rozum i czyny osoby albo rozwijają się do niebezpiecznego stopnia albo zostają niecharakterystycznie sfałszowane.

Kiedy zostałam zdiagnozowana, wierzyłam, że moja choroba będzie moją świetną, trwającą całe życie słabością. Choroba dwubiegunowa miała być moim przepuszczalnym więzieniem i byłabym zamknięta w zamku w stylu Księżniczki Peach. Myśląc, że nie ma z tego wyjścia, pozwoliłam by mnie to pożarło. Po uświadomieniu sobie jak potężnie opustoszało to tych, których kochałam, uznałam, że było to moje jedyne wyjście. By ulec. By się poddać. Wykorzystywałam to jako wymówkę do swojego upokarzającego, złego zachowania i niebezpiecznego podejmowania decyzji. Pozwoliłam by wzięło mi to wszystko dopóki nie miałam nic innego do dania. Pozwoliłam by było to moją śmiertelną skazą.

Ale interesującą rzeczą w wadach jest to, że istnieją tylko w oczach ich posiadacza. Słabość może zmienić się w siłę za sprawą zwyczajnej zmiany perspektywy. Masz możliwość wyboru. Pewnego dnia postanowiłam się nad sobą użalać. Postanowiłam powstać i walczyć. Przyjęłam to co społeczeństwo nauczyło mnie by odrzucić. To co kiedyś było moim wstydliwym sekretem stało się moją sekretną bronią.

Kiedy zaprzęgnęłam te wydającą się niemożliwą do skontrolowania moc, uświadomiłam sobie, że siła choroba dwubiegunowa może być wykorzystana dla dobrych spraw. Moja diagnoza nie musiała być moim nieszczęściem. Mógł to być po prostu dar niezwykłych emocji. Kiedy ukochana mi osoba cierpiała, mogłam czuć ich ból każdą częścią mojej skóry dzięki mojej nadludzkiej zdolności empatii. Kiedy doświadczyłam krzywdy, moja złość przerodziłaby się w słuszne oburzenie i nic nie mogło mnie powstrzymać od uciszenia mojego głosu. Moja dusza wypełniona po brzegi pasją, przekonała mnie by wskakiwać w życie na główkę i nie myśleć za dużo. Kiedy się bałam, moje serce ogromnej wielkości przypomniało mi, że mogę być niewidzialna. Kiedy w siebie wątpiłam, mój pragnący osiągnąć lepsze rezultaty umysł sprawił, że uwierzyłam w to, że mogę latać. I kiedy czegoś pragnęłam, nie było osoby na świecie, która by mnie od tego powstrzymała. Mogłabym przejść przez ogień jeśli oznaczło by to, że spełnię swoje marzenia.

To jest ten dar, która ta choroba mi podarowała. Pobłogosławiła mnie wysoką wyobraźnią, żelazną wolą i niezłamaną wiarą w niemożliwe. Wykorzystałam swój dar by zmienić się z bezdomnego do zawodniczki i kogoś kto występuje na międzynarodowej telewizji. Stałam się kobietą z misją.

Ale jakie dobro jest ze sekretnej broni jeśli tylko służy mi? Teraz pora bym odkryła swoją sekretną osobowość. Jestem osobą chorą na chorobę dwubiegunową i jestem z tego dumna.

I właśnie dlatego chciałam napisać książkę. By trochę światła padło na choroby psychiczne, by czuć się jak narażona na atak kiedy pozwoliłam by przejęła nade mną kontrolę i srogo za to zapłaciłam oraz by powiedzieć wszystkim by walczyli w podobnej walce: Nie jesteś sam. Nie jesteś złamany.

Pisanie mojej przeszłości na strony Crazy is My Superpower było doprawdy przerażające. Ale obiecałam sobie, że przełamię tę tradycję ciszy. Żadna inna misja nigdy nie była tak osobista. Ta książka jest moją surową, niekomfortową prawdą. Każde słowo, moja krew i kość. Jestem bardzo wdzięczna, że mogę opowiedzieć swoją historię.

Mam nadzieje, że będę wsparciem dla tych, którzy walczą w podobny sposób z chorobą psychiczną. Nawet jeśli twoja walka jest inna, moja wiadomość do ciebie jest taka sama: Przyjmij swoje szaleństwo, swoją niedoskonałość, swoją jakąś słabość ponieważ to jest najbardziej wyjątkowa rzecz w tobie.

Byłam określana wieloma przymiotnikami w życiu; głupkowata, głośna, krótka, uparta, impulsywna, dziwna, szalona – wszystko co mi mówiono, że powinno być moją największą niepewnością, moją największa przeszkodą okazało się być moją największą siłą. Nie stało się to sukces wbrew nim. Stało się tu sukcesem dzięki nim.

Nie boję się już być nazywana szaloną. Szaleństwo to moja supermoc. Jaka będzie twoja?”

Książka, o której AJ mówi pojawi się w sprzedaży już w kwietniu.

Reklamy